Pewnie jak jeden z wielu pozycjonerów, po wyjściu Seodopalacza postanowiłem przetestować skuteczność tego systemu zachwalaną przez jego twórców, więc zarejestrowałem się i pierwsze co zrobiłem to postanowiłem się rozeznać w panelu, ponieważ nie wyglądał jak standardowy panel SWLa. Panel administracyjny obsługuje się łatwo pomimo wielu opcji, 15 minut skakania po linkach i można się swobodnie w niego wgryźć, nawet jeżeli będziemy mieli problemy ze zrozumieniem poszczególnych opcji, mamy zakładkę „Pomoc”, w której jest przejrzyście wszystko rozpisane. Na początku dodawania precli czy zaplecza mogą denerwować trochę błędy, które dość często się pojawiają, jednak w większości przypadków nie przeszkadzają one w dodaniu strony.
Drugim etapem testowania Seodopalacza było wykupienie kilku domen i podpięcie ich do systemu, zajęło mi to około 10 minut, na które składało się wgranie plików na serwer i dodanie strony w panelu. Oczywiście same precle to nie wszystko, ideą Seodopalacza jest to, żeby linki w preclach dla Google wyglądały na mocne, czyli trzeba dodatkowo wpisy podlinkować, tą sprawę częściowo też załatwia za nas Seodopalacz. Ja osobiście do każdej domeny, na której stoi precel, tworzę 3 lub 4 subdomeny oparte o qlweby, autoblogi czy dmozy, do każdej podpinam skrypt zaplecza, aby uzyskać trochę małych punktów, potrzebnych do promocji wpisów, taka kombinacja w zupełności jest wystarczająca.
Duże punkty Seodopalacz praktycznie nabija nam od razu, tzn. przynajmniej ich część, ponieważ każdego dnia nasz precel otrzymuje ich określoną ilość. O małe punkty musimy sami zadbać, czyli zaindeksować nasze strony zaplecza. Duże punkty wydajemy na nasze linki w preclach, a małe na linki na stronach zaplecza.
Teraz trochę o tym jak używać Seodopalacza do zarabiania w programach partnerskich. Seodopalacz dzięki swojej wysokiej skuteczności nadaje się do pozycjonowania trudnych fraz, ale ja akurat używam go do fraz łatwych tzw. niszowych. Dlaczego do fraz niszowych? Ponieważ Seodopalacz jest w stanie na taką frazę zapełnić kilka miejsc w top 10, oprócz strony pozycjonowanej, w pierwszej dziesiątce pojawiają się też podstrony precli z wpisem zawierającym link do mojej strony, czyli jest szansa, że akurat na pozycjonowaną frazę uda mi się przejąć większość ruchu.
Seodopalacz jak każde narzędzie nie jest pozbawione wad, pierwszą jest generowanie strasznie spamerskich precli :) które raczej nie mają szans na długi żywot w indeksie Google. Jednym zdaniem, używając tego SWLa musimy się nastawić na częste zakupy nowych domen. Drugą wadą, ale to nie tylko wada Seodopalacza jest mała liczba znaków jaką możemy przeznaczyć na nasz anchor text, przeszkadza przy pozycjonowaniu na frazy niszowe, które zazwyczaj składają się z 3 lub 4 wyrazów. Trzecią najbardziej irytującą wadą, w zasadzie lepiej użyć określenia niedoróbką, było nadpisywanie pliku index.php przez pliki „zaplecza”, co całkowicie rozwalało stronę, celowo użyłem słowa „było” bo już chyba problem został wyeliminowany.
Podsumowując, narzędzie to miało narozrabiać na polskim rynku SEO i po miesiącu widzę, że mu się to udało. Łatwość obsługi (wystarczy wgrać pliki na serwer) oraz wysoka skuteczność linków sprawiają, że praktycznie nie da się go nie używać, zatem jeżeli są jeszcze takie osoby zachęcam je do zarejestrowania się i własnych testów Seodopalacza.
Tagi: seodopalacz system wymiany linków systemy wymiany linków.






June 10th, 2009 o 19:15
Każdemu który che przetestować swoją stronę polecam darmowy serwis Seitwert.
Niestety serwis jest w języku niemieckim.
Seodopalacz muszę tu powiedzieć że nigdy nie byłem zwolennikiem takich uslug, dobrze pozycjonowana strona to dobre pieniądze lecz są skuteczniejsze metody.
Pozdrawiam Mateusz
September 7th, 2009 o 18:29
Seodopalacz, próbuję przetestować ale niestety admin nie odpowiada na posty. “Wymarłe” forum nie zachęca do rejestracji.